http://amnesty.org.pl/uploads/media/Raport_Uwolnic_Prawde.pdf
Like a bird sweeping across the sky In spite of broken wings, The sun still brighter Despite the night, The sweet smell of lily of the valley Under a thick blanket of concrete pavement, Heartbeat Taken out of my chest. . .
piątek, 5 lipca 2013
Raport AI "Uwolnić prawdę" na temat tajnych więzień CIA w Polsce
http://amnesty.org.pl/uploads/media/Raport_Uwolnic_Prawde.pdf
UE zrezygnowała z przepisu broniącego dostępu do danych
CZYTAJ DALEJ http://www.bankier.pl
niedziela, 16 czerwca 2013
Żydowski Obwód Autonomiczny czyli brudny sekret współczesnego świata
CZYTAJ DALEJ TU
poniedziałek, 3 czerwca 2013
wtorek, 13 listopada 2012
Dronestagram: the locations behind America's secret drone war
These are the names of places. They are towns, villages, junctions and roads. They are the names of places where people live and work, where there are families and schools. They are the names of places linked by one thing: they have each been the location of drone strikes in the past couple of months.
....
sobota, 11 sierpnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
czwartek, 12 stycznia 2012
Amerykańscy żołnierze sikają na zwłoki Afgańczyków / US marines urinate on dead Afghans (video)
The video, which was posted on YouTube and other websites, shows four men in camouflage Marine combat uniforms urinating on three corpses. One of them jokes: "Have a nice day, buddy." Another makes a lewd joke.
niedziela, 8 stycznia 2012
piątek, 6 stycznia 2012
Obama Signs National Defense Authorization Act into Law / Obama podpisał National Defense Authorization Act
President Barack Obama signed a law on New Year's Eve granting himself absolute power to indefinitely detain American citizens suspected (by him) of being "belligerents." He promises he won't use it, however.
czwartek, 27 października 2011
Szesnaście powodów dla których chciałbyś żyć w Libii Kadafiego... (PL)
środa, 28 września 2011
I will tell you one secret about Libya...
niedziela, 25 września 2011
niedziela, 18 września 2011
Fragment książki Albina Siwaka - ''Bez strachu''
Czerwona zajmuje nasze tereny. Zaraz na drugi dzień Żydzi poszli do milicji i do NKWD. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Wschód. Ci nasi koledzy Żydzi, którzy chodzili z nami do polskiej szkoły, teraz nas Polaków nie znaj ą, nie można już im mówić po imieniu, teraz oni są tu władzą. Każdej nocy podjeżdżali pod domy i zabierali ludzi, i to całymi rodzinami, z dziećmi i starcami.
"Musicie mieć pozwolenie na piśmie, żeby zbierać tych ludzi w kościele" - mówili. Mimo to ksiądz w niedzielę mówi do mnie, że idziemy i msza się odbędzie normalnie. Tak też było, ale na wieczór przyjechali i pobili księdza dotkli wie, a mnie zabrali z sobą na wieś.
W czasie wiezienia mnie furmanką widzę, że wszyscy milicjanci to moi kole dzy Żydzi ze szkoły. Zaczynam więc prosić jednego i mówić: "Czego wy chcecie ode mnie? Żadna polityka mnie nie interesuje. Nie należę też do żadnej grupy czy partyzantki". -Tak, to prawda - odpowiada mi jeden - ale grasz w kościele i to twoja wina. Więcej grać już nie będziesz". No, to wiozą mnie, żeby zabić - pomyślałem. Ale stało się inaczej.
Wjechali na podwórko do znajomego rolnika i pytają się: "Masz siekierę?" Chłop, przerażony, oczywiście daje im siekierę, a ja już jestem przekonany, że zabiją mnie właśnie tą siekierą. Tym bardziej, że po wioskach było tak zamordowanych dużo Polaków. - A gdzie masz pień do rąbania drewna?" - pytał chłopa milicjant. "O, stoi na środku drewutni" - pokazywał przestraszony chłop. Zwalili mnie z wozu i kazali iść do tej drewutni. No to już moje ostatnie chwile - myślałem i modlę się po cichu.
Przy pieńku kazali mi położyć prawą rękę na pniu. "Co, do cholery, chcecie mnie po kawałku rąbać" - spytałem
Jakuba, tego co chodził ze mną do szkoły. "Kładź" -krzyknął, bo przybiję gwoździami jak nie położysz. Dwóch złapało za moją rękę w okolicy łokcia i położyli na pieńku. Jakub rąbnął siekierą i poczułem straszliwy ból. Puścili moją rękę, z której przez parę sekund krew nawet nie leciała. Patrzę, a na pieńku leżą moje trzy palce.
Ale pozostali Żydzi zaczęli krzyczeć na Jakuba: "Miałeś urąbać mu wszystkie palce, a nie tylko trzy". "Miałem, miałem" - powtarzał Jakub. "Weź i utnij ty, skoro ja nic nie umiem" - bronił się Jakub. Zaczęła obficie płynąć krew, więc zacząłem ści skać tę rękę.
"Teraz to pobrudzimy się tą krwią - zaczęli mówić. - Niech tak zostanie. Już nie będzie mógł grać więcej".
Założono więc konia i wozem - jak szybko tylko to zwierzę mogło - chłop zawiózł mnie do tego lekarza i uciekł. Przeleżałem noc na korytarzu i rano lekarz mówi: "Idź pan do domu. Na szczęście równo ucięli panu i nie musiałem nic robić poza szyciem".
Rozpoczęły się straszne represje. Cała władza to prawie nieomal Żydzi, Polacy nie mieli nic do powiedzenia. W dzień oficjalnie konfiskowali Polakom mienie, w nocy ci sami dokonywali grabieży z użyciem broni, opornych zabijali i nie było na wet gdzie iść na skargę, bo w większych miastach cale komendy milicji to Żydzi.
Sąsiad poszedł do Tarnopola, bo zabrali mu wszystko co posiadał, a przy tym zgwałcili córkę i pobili żonę; poszedł i nie wrócił więcej. Wiedzieliśmy, że Polska jest cala zajęta przez Niemców. Czasem zdarzało się, że udało się z Polski uciec daw nym komunistom.
Wierzyli oni, że towarzysze radzieccy ich przygarną i zaopiekują się nimi, tymczasem takich właśnie zabijano, bo jak głosiła plotka zdradzili komu nistów w Moskwie.
Wielu moich kolegów ukrywało się po lasach, żeby ocalić życie. Zbrodnie były teraz na początku
dziennym. Co parę dni dowiadywaliśmy się, że w lesie leży dużo trupów. Ludzie chodzili rozpoznawać, bo przecież prawie z każdego domu kogoś zabrali i nie wrócił. Najgorzej było zimą. Trudno było ukryć się w lesie, gdyż zosta wiało się ślady, poza tym w milicji i w NKWD byli miejscowi Żydzi. Oni doskonale wiedzieli, ile w każdym domu powinno być ludzi, jeśli więc brakowało kogoś kogo oni szukali, to brali zakładników i trzymali dotąd, aż poszukiwany sam
przyszedł, żeby tylko matkę i ojca wypuścić. Już nie odprawiano mszy prawie we wszystkich kościołach, bo zakaz zgromadzeń rozszerzono na Kościół.
Jednego dnia zabrali mnie na komendę milicji. "Gdzie jest twój brat Stanisław Śląski?" - pytali. Mówię, że nie wiem. Jak zaczęła się wojna to był pilotem i walczył z Niemcami, potem nie było od niego żadnej wiadomości, może zginął. Zamknęli mnie w piwnicy, w której siedziało już dwóch naszych księży i ojciec mojej Krysi. Cała trójka pobita i pokrwawiona. Mnie do tej pory nie bili. Przesiedzieliśmy cały dzień i noc.
Nawet wody do picia nam nie dali, nie mówiąc o jedzeniu. Następnego dnia wyprowadzili nas na podwórko i za parę minut wjechał ciężarowy samochód, a na nim jeszcze dwóch księży i dwóch rolników spod Złoczowa, których znalem.
Teraz było czterech księży, ojciec Krysi i tych dwóch chłopów oraz ja. Władowali na ten samochód nas i trzy rowery, w tym mój, który mi zabrali.
Jakub kierował tą akcją i wydawał rozkazy. Zauważyłem, że jeszcze czekają na kogoś, bo Jakub parę razy spojrzał na zegarek. Wreszcie krzyknął na jednego i kazał mu wziąć rower i pojechać zobaczyć, dlaczego tak długo kogoś nie ma. Młody Żydek mieszkał z rodzicami obok mojego ojca. Znałem go dobrze, grywaliśmy razem w piłkę na podwórku. Wziął mój rower i pojechał kogoś tam pośpieszyć.
Za chwilę widzę, że wraca, ale nie sam. Drugi Żydek milicjant prowadzi zapłakaną Krysię i jeszcze jedną dziewczynę. Wsadzili je do nas na samochód. Krysia zaraz przytuliła się do mnie i mówi, że wiozą nas zabić gdzieś za wieś, bo słyszała jak między sobą mówili ci milicjanci. Ruszyliśmy znaną mi drogą na Tarnopol, a ja myślę, czy uda mi się uciec. Ale z nami na samochodzie jest czterech z pepeszami, a w szoferce kierowca i Jakub.
Moje rozważania jak uciekać przerwał Jakub. Samochód się zatrzymał i on wychylając się, spytał jednego ze swoich, gdzie ta droga do olejarni. Ten, którego wysłał rowerem, odpowiedział mu, że jeszcze kilometr i trzeba skręcić w prawo. Znałem to miejsce i wiedziałem, że tam już nie ma nikogo, gdyż dwa miesiące temu właśnie Jakub ze swoimi ludźmi zabił całą rodzinę olejarza, który nie chciał mu oddać pieniędzy.
Rzeczywiście, zajechaliśmy na podwórko tej olejarni w lesie. Okna wybite, drzwi wyrwane, ale kot, miaucząc, wyszedł z pustego domu. Jakub wycelował i strzelił.
Zwierzę skoczyło do góry i opadło, poruszając nogami.
''No to, panowie Polaczki - powiedział Jakub - jeśli się nie dogadamy, to też będziecie tak wierzgać nogami".
Ustawili nas pod domem i Jakub mówi: ?Pan młynarz ma pieniądze, ale schował i nie chce nam oddać. Panowie rolnicy też mają kosztowności pochowane, bo przecież wiemy kto i ile kupował złota. A panowie księża również zaoszczędzili i pochowali. Ale wszyscy się uparli i mówią, że nie dadzą nam. No to zaraz zobaczymy, czy nie dacie".
"Daniel - krzyknął Jakub - dawaj gwoździe i młotek".
Daniel to również do tej pory znajomy i kolega, ale nie teraz. Wywołany przyniósł w torbie gwoździe i młotek, a dwóch milicjantów złapało pierwszego księdza i przycisnęło do ściany. Uderzenie - gwóźdź przebił dłoń i został wbity w drewnianą ścianę domu. Za chwilę z drugą ręką dzieje się tak samo.
Całej czwórce księży przybito ręce do ściany, a nogami stali na ziemi. Przybici księża jęczeli z bólu, a krew płynęła po ścianie aż do ziemi. Jakub podszedł do nich i powiedział:
"No i czego jęczycie, przybiliśmy was tak samo jak waszego Chrystusa. Powinniście być nam wdzięczni za to, bo zaraz do nieba pójdziecie".
Zwracając się do młynarza, powiedział: ?Teraz, panie młynarz, pana kolej. Albo pan da to co pochował, albo pan Polak zaraz będzie przybity do ściany, a córeczkę też tak przybijemy, ale najpierw na nią ma chęć kierowca i jeszcze jeden". Wiedziałem, że to zrobią, bo już w okolicy to robili nie raz. Więc mówię do młynarza: "Oddaj im pan co masz, bo widzisz, że nie żartują". Jakby na potwierdzenie mych słów Jakub kazał tych dwóch rolników wyprowadzić w las i zastrzelić, mówiąc: ?Oni zapłacą za swoje pyski. Źle mówili o Żydach i więcej gadać już nie będą". Dwóch milicjantów wyprowadziło, popychając lufami, obu chłopów za budynki i rozległy się strzały.
Wrócili i powiedzieli, że zrobili co trzeba. Młynarz, widząc, że za chwilę może być przybity jak księża, zdecydował, że odda to co ma schowane. ?Puśćcie córkę to ona pokaże, gdzie schowałem to złoto co chcecie" - mówi. Ale Jakub zdecydował, że inaczej to trzeba zrobić. "Po to właśnie wzięliśmy Śląskiego. On pojedzie z dwoma milicjantami i przywiozą to złoto.
Dopiero ciebie i córkę puścimy wolno. Mów, gdzie ono jest" - rozkazał Jakub. Ale młynarz teraz nabrał odwagi i zaparł się, że nie powie na głos, ale tylko na ucho mnie, a nie milicjantom. Byłem tym zaskoczony i dopiero jak mi powiedział o co chodzi to zrozumiałem, jaki ma plan. Jakub długo nie chciał się zgodzić na propozycję młynarza, ale widząc, że ten się zawziął i jakby nie bał się przybicia do ściany, zgodził się.
"Macie Śląskiego nie spuścić z oka. Nie odstąpić na krok od niego. W razie gdyby coś kombinował - zabić" - zakończył Jakub. "Niech ci mówi, gdzie ukrył to złoto" - rozkazał. Podszedłem więc do młynarza i podstawiłem ucho.
Wyjaśnił mi gdzie jest skrytka i powiedział: "Leży tam nabity rewolwer. Strzelaj do nich, jeśli ci się uda przyjedź i zabij ich. Oni i tak, by się nas pozbyli, bo świadków nie zostawiają". Sprytnie to sobie Jakub wymyślił. Pewnie myśli, że ja i strzelać nie mogę z powodu braku tych palców. Więc po to brał te rowery na samochód, bo z góry zakładał, jaki będzie przebieg sprawy. Zostawiłem zapłakaną Krysię i jej ojca, który dopiero teraz popatrzył mi głęboko w oczy. "On cały czas ma jechać pierwszy, a wy za nim. Rozumiecie?" - przykazał Jakub.
Trzeba było wejść do piwnicy we młynie, znaleźć to miejsce i usunąć kamień. Następnie sięgnąć ręką głęboko i dopiero namaca się złoto. Ale w piwnicy było ciemno. Gdy dochodziłem do tego miejsca to zauważyłem, że od strony drzwi w ogóle go nie widać bez oświetlenia. Odwracając się w kierunku drzwi, widać natomiast na tle otworu drzwiowego postacie obu Żydów. Gdy powiedziałem, żeby jeden z nich poszukał czegoś do oświetlenia, to obaj głośno zaprotestowali:
"Jeden z tobą nie zostanie. Szukaj, trochę widać". Zauważyłem, że na końcu korytarza jest wnęka. To dobrze, będzie się gdzie schować - pomyślałem. Kamień rzeczywiście dał się usunąć, położyłem go w tej wnęce.
Ostrożnie obmacałem go i sprawdziłem. Młynarz, mówiąc mi, że jest nabity, miał na myśli, że jest w nim magazynek z nabojami, ale trzeba przecież wprowadzić nabój i odbezpieczyć. Nie mogę tego robić jak wyjmę rewolwer, muszę strzelać od razu, bo oni mogą strzelić pierwsi. Ostrożnie oparłem rękojeść o coś stałego i naciągnąłem, wprowadzając do komory pierwszy nabój.
Teraz jeszcze bezpiecznik. ''No, co ty tam tak długo nie wyjmujesz?" - spytał mnie jeden.
"Właśnie wyjmuję" - odpowiedziałem i strzeliłem kilka razy do postaci na tle otwartych drzwi. Obaj padli bez życia. Zabrałem obie pepesze, sprawdziłem, czy mają pełne magazynki i zatkałem kamieniem otwór, gdzie była broń. Nawet nie sprawdzałem, czy jest tam jakieś złoto czy nie. Obu zabitych zaniosłem i wrzuciłem pod turbinę wodną. Rowery utopiłem w wodzie obok turbiny i z dwoma pepeszami i rewolwerem wracałem do olejarni. Pół kilometra przed olejarnią po cichutku, czoł gając się w krzakach, zbliżyłem się do olejarni.
Księża już nie żyli, ale nie zmarli z powodu przybicia do ściany, widać znęcali się nad nimi, bo ich twarze były zmasakrowane. Ale młynarza i dziewczyn nie widzę, czterech milicjantów też nie. Co się stało, przecież mieli czekać i uwolnić młynarza i dziewczyny. Taka była umowa. Ale czy z Żydem można robić umowę?
Usłyszałem jakieś głosy w stodole, więc cichutko podczołguję się i patrzę.
Młynarz wisi na lince bez spodni, krew mu cieknie z miejsca jego genitaliów, widać, że mu je ucięli. Przyglądam się lepiej i spostrzegam obie dziewczyny - rozebrane do naga, z rozszerzonymi nogami i butelkami wepchniętymi w pochwy. Widać też, że i one nie żyją.
Czyli byli pewni swego, nie czekali na swoich towarzyszy, tylko zrobili to co zaplanowali. Moja Krysia leży martwa, i zgwałcona, sponiewierana przez ludzi, z którymi przed wojną chodziłem do szkoły i przyjaźniłem się. Przez jakiś czas z tych nerw nic nie widziałem. Migały mi przed oczami tylko czerwone latarnie.
Oprawcy stali nad dziewczyną i sikali na jej martwe ciało. Nie mieli w ręku żadnej broni, po prostu niczego się nie obawiali. Broń stała oparta o sąsiednią ścianę. Wstałem i dopiero teraz mnie
zauważyli, ale do pepesz mieli kilka metrów, a ja gotową do strzelania. Jakub miał przy pasie nagan i chciał po niego sięgnąć, ale za późno. Płacę ci za moje palce, pobicia i za wszystkich tych co
zamordowałeś - myślę. Już wyciągał z kabury nagan, gdy skosiła go moja seria z paru metrów. Pozostałych trzech też zabiłem.
Wróciłem rowerem do miasteczka i powiedziałem ludziom, że trzeba pochować tych co leżą w lesie w olejarni. Ale przecież niektórzy widzieli, że i ja tam byłem wieziony, a wśród zabitych mnie nie ma. Prosiłem rodziców, żeby uciekali do Rohatynia, Żydzi dojdą do tego, że to ja ich pozabijałem i zemszczą się. Tylko że każde przemieszczanie się z miasteczka do miasteczka wymagało zgody milicji, z wioski do wioski można było chodzić, ale też jak złapali to pobili. Jak więc uciec? Ojciec miał pod Równem w miasteczku Zdołbunow brata, który też był kowalem. Nie było na co czekać, więc uciekając dotarłem do stryja, który od razu powiedział: "Jeśli brat z żoną nie uciekną to zginą. Za mniejsze winy oni zabijają, cóż dopiero za swoich sześciu ludzi".
Ukrył mnie dobrze w ziemiance, na którą wyrzucił obornik od krowy hodowanej dla własnych potrzeb, przez wsuniętą rurę dochodziło powietrze i mogliśmy przez nią rozmawiać. Dwa tygodnie było spokojnie, ale jednego dnia usłyszałem krzyki i strzały. Siedziałem jeszcze dwa dni w tej ziemiance, a nikt mi nie dawał jeść ani pić... Pewnie ich zabili - myślałem i w nocy wygrzebałem się z tego gnoju. Stryjek z żoną od dwóch dni leżeli zabici na podwórku. W ogródku wykopałem dół i zakopałem oba ciała. Zadawałem sobie pytanie, co teraz robić.
Widać Żydzi doszli do tego, że to brat ojca i przypuszczali, że ja mogę się u niego ukrywać. Tuż pod Równem, na wsi miałem kolegę z wojska. Przeczekałem dzień schowany, a wieczorem lasami poszedłem do tego kolegi. Zapukałem nad ranem do okna, ale nikt się nie odzywał. Czyżby ich nie było w domu? Zacząłem mocniej walić w okno i ktoś, nie zapalając światła, zbliżył się do okna. "Kto tam?" - spytał i zrozumiałem, że to chyba ojciec mego kolegi Stacha.
Mówię mu, że musiałem uciekać od rodziców z Rohatynia, ale i od stryja z Dolbunowa, bo przyszli i zabili oboje, stryja i jego żonę. Okazuje się, że tu jest też bardzo niebezpiecznie.
- Wyciągają w nocy tak Polaków, jak i Ukraińców. Całe posterunki milicji i służby NKWD to prawie sami Żydzi. Rzadko się zdarza, żeby wśród nich był Rosjanin.
Jak pędzili przez Równe polskich jeńców, to Żydzi wyciągali polskich żołnierzy z kolumny i bili. A co przy tym krzyczeli, żebyś słyszał" - opowiadał.
- Panie Krynio! - mówię. - U nas wszystkich bogatszych ludzi obrabowali i pozabijali. Tak samo robią to i Ukraińcom". "Posiedź trochę sam, to ja zrobię coś dozjedzenia, bo pewnie jesteś głodny" - rzekł i za chwilę wrócił z bochenkiem chleba i kiełbasą. Byłem bardzo głodny i pochłonąłem wszystko co on przyniósł.
Gdy za uważył, że tyle zjadłem, spytał: ''Od kiedy nie jadłeś?" "Dwa dni tylko wodę piłem, bo od stryja wszystko zabrali co było do zjedzenia, a po drodze bałem się wejść do ludzi".
"A pana syn, Stacho gdzie jest?" - pytam.
Kryjówka była dobrze urządzona: niskie łóżko, ale z siennikiem pełnym słomy, latarka naftowa i szkopek z wodą, był też mały niski stolik, a na nim trochę papierów. Zacząłem je czytać przy latarce i widzę, że to spisy milicji i funkcjona riuszy NKWD. Spisy dotyczą okolicznych miejscowości, na liście zaznaczono kto Rosjanin, a kto Żyd. Domyśliłem się, że Stacho chyba jest w jakiejś partyzantce lub grupie obrony ludności, słyszałem, że takie istnieją na tym terenie.
Przesiedziałem w kryjówce cały tydzień i jednej nocy słyszę, że ktoś odwala kartofle szuflą. Otwiera się klapa i słyszę głos Stacha, który mówi: "Wyłaź, stary koniu. Ty tu siedzisz, a roboty mamy pełne ręce i brakuje ludzi zaufanych i doświadczonych". Ale jak wyszedłem i się przywitał, to krzyknął: "O Boże, co zrobiłeś z ręką?" Opowiedziałem Stachowi całą historię z milicją Jakuba i mord w olejarni. "No to nie muszę cię przekonywać, jakie to są kanalie" - odparł.
Przegadaliśmy cały dzień. Ojciec i matka Stacha czuwali, czy nikt nie idzie albo nie jedzie.
Wieczorem Stacho wręczył mi porządny rewolwer. "Ja żywy nie dam się wziąć. Radzę i tobie, w razie czego lepiej samemu sobie strzelić w łeb niż wpaść w ich ręce. Może mało widziałeś, co oni robią tym co złapią.
Myśmy widzieli takich poprzybijanych do ścian i drzew gwoździami, z obciętymi genitaliami i językami, z wydłu banymi oczami. To nie ludzie, to dzikie bestie. Będziesz miał okazję to zobaczyć" - podkreślał Stacho.
Szliśmy całą noc. Minęliśmy z daleka miasto Kostopol i nad ranem w lesie nie daleko miasteczka Sarny zatrzymał nas pierwszy patrol. Szybko poznali Stacha i tylko się spytali kim ja jestem, po czym puścili nas dalej. Za pół godziny byliśmy w zie miance u dowódcy tej grupy. Stacho za mnie poręczył i znalazłem się w oddziale który bronił ludność przed milicją, ale i przed NKWD, a także ludźmi, którzy zdobyli broń i teraz chodzą, rabują i zabijają. W oddziale byli sami Polacy, ale broniliśmy przed rabunkami i śmiercią też Ukraińców.
Jednej nocy zrobiono alarm i cały oddział biegiem ruszył w stronę Łucka Podobno z paru wiosek prowadzą Polaków na stację kolejową do Łucka, żeby wy wieść na Wschód. Poganiano nas, bo zachodziła obawa, że jeżeli dojdą do Łucka to nie odbijemy ich, bo tam stacjonuje Armia Czerwona, a milicja zawsze może wezwać ją na pomoc. Dobiegliśmy do bitej drogi, tak nazywano szosę z kamieni, czyli kocich łbów. Wywiadowcy powiedzieli, że jeszcze nie przeszli tędy, a więc należy się dobrze ukryć i zamaskować.
Wybraliśmy miejsce, gdzie szosa szła wykopem, z obu stron drogi były wyso kie burty ziemi i las. Gdyby chcieli nas zaatakować, musieliby wspinać się po zboczach do góry, ale wtedy każdy z nas miałby doskonały cel na tego, który by chciał tu wejść. Czekaliśmy ponad godzinę zanim na szosie pojawiła się długa kolumna ludzi i idący z boku konwojenci. Za kolumną jechało kilka furmanek, na których konwojenci zabawiali się z pannami wyciąganymi z kolumny.
Często na wozie jechała staruszka lub chory człowiek i furman, ale ich obecność nie przeszkadzała
konwojentom gwałcić kobiet. Gdy kolumna weszła w wąwóz, dostaliśmy rozkaz strzelania do konwojentów. Dla nich było to całkowite zaskoczenie. Ponad połowa konwojentów padła od pierwszych strzałów, ale pozostali, gdy się zorientowali co się dzieje, zaczęli wchodzić w kolumnę i strzelać do nas spośród ludzi. Z wozu, bez spodni wyskoczył chyba ich dowódca i zaczął krzyczeć do swoich:
"Zasłaniać się Polakami!" po czym sam złapał dziewczynę i szedł koło konia. Zwierzę zasłaniało go z jednej strony, a dziewczynę trzymał tak, żeby kule z drugiej trafiły w nią. Leżałem obok Stacha, a on wstał i stanął za drzewem obok mnie.
"Ej, ty, Rochacki! Ja ciebie znam, cholerny Żydzie! - zaczął krzyczeć. - Puść tą dziewczynę, tchórzu, bo nie masz szansy na ucieczkę". Ale on zamiast puscić ją, zaczął odkrzykiwać do Stacha: "To ty za drzewem, a ja mam się odkryć? Jak jesteś taki bohater to wyjdź zza tego drzewa i zobaczymy kto jest lepszy". Stacho zwrócił się do mnie:
"Powinieneś, Heniu, znać tego łotra. Służył w wojsku z nami i zdezerterował. To Żyd Rochacki, przypomnij sobie, Heniu".
Rzeczywiście był taki, który zaraz jak tylko wojna wybuchła uciekł z wojska. Stacho krzyknął ponownie do Rochackiego: "Ja wyjdę zza drzewa, ale ty puść dziewczynę i też wyjdź". Stacho wyszedł zza drzewa, a Rochacki zaczął strzelać zza dziewczyny. Z pnia, za którym wcześniej stał Stacho, odskakiwała kora. Nagle ten padł na ziemię, a ja za nogi wciągnąłem go za nasyp. "Dostałeś Stachu?" - spytałem. "Nie, nawet mnie nie zranił. Ja go zaraz urządzę. Powiedzcie - krzyknął do ludzi -żeby Wypych przyszedł do mnie. Podajcie to po linii" - komenderował.
Za chwilę obok nas położył się młody chłopak z karabinem, na którym była lunetka. "Mam go sprzątnąć, panie Stachu?" - spytał. "Nie, masz mi dać na chwilę swój karabin" - odrzekł Stach. Ułożył się lepiej i zaczął celować. Padł strzał i za dziewczyną upadł ten Rochacki. Strzelaliśmy jeszcze parę minut i kolumna była już bez konwojentów. Nagle padł strzał. Jeden z wozów miał plandekę na pałąkach i z niego właśnie strzelono. W pobliżu jęknął chłopak i wypuścił z rąk karabin. Stacho, wskazując wóz chłopakowi z lunetką, zapytał: "Widzisz, gdzie on lufę wysadził z plandeki?"
''Widzę panie Stachu" - odpowiada. "To przyłóż mu dobrze!" - rozka zuje Stacho. Chłopak przez chwilę celował i strzelił. Ktoś upadł na plandekę, która w tym miejscu się wybrzuszyła. "Dostał, panie Stachu" - powiedział chłopak. Zatrzymaliśmy wszystkie wozy, a ludzi puściliśmy, by uciekali. Wszystkich zabitych konwojentów władowaliśmy na wozy, a właścicielom koni powiedzieliśmy, że wozy z końmi będą na nich czekać jutro w lesie przy szosie Łuckiej. Musieliśmy bowiem sprzątnąć zabitych, tak żeby nie posądzili o to ludności z pobliskich wiosek i nie zemścili się.
Później jednak, gdy pędzili ludzi do pociągu, wystawiono silną grupę konwojentów. Nie było sensu już napadać i odbijać, bo przeciwnik dysponował dużą siłą.
Ale za to bali się bardzo rabować i zabijać na wioskach lub pędzić do Łucka. Już niejedna grupa zginęła im bez wieści, więc robili to rzadziej, ale większą siłą.
W1941 roku, 22 czerwca radio podało, że Niemcy napadli na Związek Radziecki. Okazało się, że ta wielka Armia Czerwona w ogóle nie była przygotowana do wojny z Niemcami. Ich cofanie się można określić ucieczką w panice. Tysiące żołnierzy co dziennie się poddawało.
Żal było teraz patrzeć jak Niemcy pędzą na zachód bosych i oberwanych żołnierzy. Dowódca nam kazał rozejść się do domów, dobrze schować broń i czekać.
Gdy po paru dniach dotarłem do rodzinnego Rohatynia, ujrzałem obraz rozpaczy: nasz dom po mojej ucieczce był spalony, a rodziców Żydzi powiesili na rynku, dla przykładu jak mówili. Nawet nie odnalazłem miejsca, gdzie ich pochowano. Może ocalały budynki mego stryja w Zdołbunowie - pomyślałem. Poszedłem tam i o dziwo budynki były całe. Miałem więc dach nad głową.
Dostałem na kolei pracę przy sczepianiu pociągów i papiery, że pracuję dla Niemców, co ułatwiło mi życie i zabezpieczało przed wywózką do Niemiec na roboty.
Ale teraz zaczęło się nowe ludobójstwo! Nie ze strony Niemców, Ukraińcy dostali od nich przyzwolenie na mordowanie Polaków i Rosjan. Żydzi byli bezwzględni i stosowali okrutne metody zabijania, ale Ukraińcy pokazali, że też potrafią bestialsko mordować. Całe dobrze uzbrojone oddziały paliły polskie gospodarstwa i wybijały polskie rodziny. Powstała UPA i nacjonaliści ukraińscy oficjalnie urządzali rzezie na ludności polskiej, a także ruskiej, jaka znaj dowala się na tych terenach (chociaż o wiele mniej było Rosjan jak Polaków)
Po głośnej rzezi Wołyńskiej, gdzie Ukraińcy wymordowali 60 000 ludności polskiej zaczęły powstawać oddziały samoobrony przed bandami UPA. Miały one wyjątkowo ciężką sytuację, gdyż zwalczały je dobrze uzbrojone przez Niemców i działające oficjalnie oddziały ukraińskie. No i Niemcy ścigali zawzięcie - jak mówili - polskich bandytów.
W 1943 roku Stacho, z którym służyłem w kawalerii, a później byłem w oddziale, żeby bronić ludność przed żydowską milicją, odnalazł mnie teraz w Zdołbunowie i powiedział: "Organizujemy oddziały samoobrony, bo jak nie będziemy się bronić to wybiją Polaków".
Odkopaliśmy więc broń, zdobyliśmy też trochę na Ukraińcach i zaczęliśmy przeszkadzać im mordować.
Powierzono mi oddział liczący czterdzie stu ludzi. Byli zdeterminowani i odważni, prawie każdy z nich stracił kogoś bliskiego. Byłem najstarszy i chyba najbardziej doświadczony. Podhajce, Trembowla, Kopyczyńce, Czortków, Horodeńka i Zaleszczyki - to teren, na którym zaczęliśmy działać. Często zastawaliśmy tam zgliszcza całych wiosek, gdzie wszystkich bez litości wymordowano. Ukraińcy lubili posługiwać się toporami i nimi mordować ludność.
Złapaliśmy raz dwóch młodych Ukraińców, którzy brali udział w takim mordzie. Pytam się ich:
"Dlaczego mordujecie toporami?"
Kazałem dobrze pilnować obu zbójów, żeby nie uciekli, bo miałem pewien plan. W nocy, dzięki tym dwóm Ukraińcom, weszliśmy do domu popa. Oni prosili, by otworzył, a że ich znał to zrobił to. Nie spodziewał się, że za nimi są Polacy. Gdy się zorientował, chciał wyskoczyć oknem, ale tam czekał na niego jeden z naszych z kolbą karabinu. Cofnął się więc z powrotem do domu.
"To ten pop święcił wam topory i błogosławił?" - pytam.
"To ten topór, który poświęciłeś im?"
"To który obetnie mu łeb? Tego, co to zrobi, puszczę wolno. Ten, który odmówi, zostanie zaraz rozstrzelany". Obaj mówią, że to zrobią. ''No, obaj to nie, ale losujcie". Podałem dwie zapałki i mówię:
"Ten, który wyciągnie z łebkiem, ścina popa. Bez łebka idzie pod ścianę". Pop zaczął przeklinać obu Ukraińców, ale ten, któremu przypadło zabicie go, już się zamachnął i widać miał doświadczenie, bo nie poprawiał drugi raz.
"Panoczku, nie zabijaj mnie - prosił ten, co wylosował zapałkę bez łebka. - Ja tobie powiem, gdzie przebywa nasz cały oddział i co jeszcze mają zrobić".
Zaciekawiło mnie to, więc kazałem obu związać i pilnować. Później ich przesłuchałem, rzeczywiście dużo wiedzieli. Pomogło to zastawić pułapkę na Ukraińców w najmniej spodziewanym przez nich miejscu.Jednego razu staliśmy w lesie pod Horodeńko, kiedy usłyszeliśmy strzelaninę w wiosce i za chwilę ujrzeliśmy jak Ukraińcy gonią na koniach uciekających po polach ludzi. Doganiali ich szybko i zabijali szablą. Tak się zacietrzewili tą gonitwą i ścinaniem ludzi, że zapędzili się pod sam las. My wtedy otoczyliśmy ośmiu kon nych i zmusiliśmy do zejścia z koni, zabraliśmy im wszystką broń i powinniśmy teraz ukarać. Ci, którzy buszowali po wsi, kiedy się zorientowali, że stracili kompanów, szybko pogonili konie batem i uciekli. Okazało się, że mało kto ocalał we wsi.
Na każdym podwórku leżeli zabici całymi rodzinami. Moi ludzie naliczyli po nad pięćdziesiąt osób zabitych we wsi i dziewiętnaście na polach zadźganych szablą.
Moja dusza i serce kawalerzysty podpowiadały, że jest szansa sprawdzić, czy lewa ręka jest tak samo sprawna jak prawa. Bez palców w prawej dłoni nie mogłem bowiem przerzucać w czasie boju szabli z ręki do ręki, zdany byłem tylko na jedną.
Przyniesiono ich szable i przyprowadzono konie. My, Polacy mieliśmy inne szable, ale co zrobić, wybrałem jedną i mówię, że czekam na pierwszego. Wcześniejwysłałem paru chłopaków do pobliskich krzaków, mówiąc im, że jeśli któryś z Ukraińców nie zakręci koniem do mnie i zacznie uciekać, mają do niego strzelać Jeden dosiadł konia i wziął szablę do ręki. "Ja będę jechał od tego lasu, a ty od tych tam krzaków" - pokazałem mu ręką. Jak już ruszył, wiedziałem, że będzie uciekał. W pełnym galopie dojechał do krzaków i chciał przez nie przeskoczyć. Kule dosięgły go, gdy koń był już w powietrzu nad krzakami.
Przyprowadzono znów konia i dosiadł go kolejny jeździec. W stronę krzaków jechał stępa. Nawrócił konia i pełnym galopem ruszył na mnie. Brałem go po swojej lewej stronie, co dla praworęcznego było utrudnione. Dojeżdżał do mnie, wymachując szablą i krzycząc. Zrobiłem szablą młynka i za chwilę jeździec leżał na ziemi. Konia dosiadł kolejny jeździec.
Zakręcił przy krzakach i co koń wyskoczy jechał na mnie i krzyczał. Gdy się zrównaliśmy, wybiłem mu szablę z ręki i został bez oręża. Kazałem zabrać jego szablę i konia. Zdziwiony zaczął krzyczeć, że to nie honorowo.
zszedłem z konia i mówię:
Walczyliśmy aż do przyjścia ponownie Armii Czerwonej. Rosjanie, którzy ocaleli na tych terenach, i my Polacy zwróciliśmy się do władz radzieckich, żeby pozwolili nam utworzyć oddziały w celu obrony ludzi na wsiach, gdyż Ukraińcy dalej mordowali ludzi.
Armia Czerwona parła na zachód i nie zajmowała się bandami, a Rosjanie pałali wielką złością do Ukraińców, bo część z nich zdradziła Rosję i poszła z Niemcami bić Rosjan. Dlatego Rosjanie chętnie pozwolili na zorganizowanie legalnej formacji zbrojnej w celu obrony ludności, ale postawili jeden warunek - do formacji mogą na leżeć tylko młodzi do siedemnastego roku życia i starzy po sześćdziesiątce, wszystkich innych powołano do Armii Czerwonej albo do pierwszej dywizji Wojska Polskiego, jeśli to byli Polacy. - Mnie - mówił Henryk - armia odrzuciła ze względu na brak tych trzech palców. Zaczęły się jednak inne nieszczęścia na naszym terenie. Teraz już nie było rabunków i gwałtów, ale były polityczne aresztowania i wywózki Polaków w głąb Rosji. Albin, nie wyobrażasz sobie, ile krwi i łez spłynęło na tę ziemię, jakimi metodami Żydzi mordowali ludność, której jedyną winą było to, że byli Polakami - mówił. - Bezpowrotnie wyginęły całe rody, bo mordowano tak niemowlęta, jak i starców.
A co pamiętają ci, którzy przeżyli? Jak Żydzi witali Armię Czerwoną w 1939 roku, jakie bramy triumfalne budowali na ich wejście, jak później witali znów hitlerowców z kwiatami i pozdrowieniami "Hail Hitler!" I znów, gdy wracała Armia Czerwona, ci co ocaleli i nie uciekł wyłazili z ukrycia i zaraz wstępowali do milicji i formacji sil bezpieczeństwa A mieli w Moskwie swoich ważnych ludzi, to Beria i Kaganowicz zalecali przyjmowanie Żydów do milicji NKWD.
Brali więc Żydzi władzę w swoje ręce a Rosjan uważali za głupich gojów, tak jak nas Polaków. Kiedy nadarzyła się okazja, przyłączyłem się do repatriantów i przyjechałem do Polski. Odnalazłem brata, ale muszę żyć z pamięcią, kogo i jak utraciłem na Wschodzie. I z pamięcią ludobójstwa i zdrady Polski przez Żydów.
Z początku myślałem, że to Związek Radziecki zgotował nam ten los. Szybko zrozumiałem, że i oni są ofiarami tych samych ludzi i tej samej polityki. Najgorsze, że prawie wszyscy podoficerowie i oficerowie różnych stopni to byli Żydzi. Często zdarzało się, że Rosjanin ulitował się i nie bił, że puścił i kazał uciekać. Ale byli też tacy, którzy chcieli zasłużyć na awans lub medal. Ci, mimo że byli Rosjanami, wykonywał polecenia przełożonych z nawiązką.
Po kilku latach kończyliśmy Starówkę. Paru kolegów z brygady otrzymało przy Brzozowej ładne nowe mieszkania, z pięknym widokiem na Wisłę i Pragę z okien. Kierownik budowy, brat Henia, też otrzymał mieszkanie i to na pięknej Kanonii. Mam z nią związanych wiele wspomnień, ale najważniejsze dotyczy Henia. Najpierw jeden z członków brygady, który okradł kolegów z drobniaków w pakamerze i kanapek, został złapany za wyciąganie magnesem bilom z puszek, gdzie ludzie składają ofiary. Później ten łobuz uwziął się na dozorcę i parę razy dziennie przezywał go "cieć", aż któregoś dnia zdenerwowany dozorca rzucił w tego złodziejaszka połówką cegły i zabił. Bronił tego biedaka dozorcę słynny w tych latach sam Maślanka i paroma słowami doprowadził do tego, że sąd zawiesił krótką karę. Nawet jednej złotówki nie wziął za tą obronę.
Dzwon, który stoi na placu Kanonii, tablicę upamiętniającą bitwę pod Grunwaldem i gołębicę, która była nad chrzcielnicą wydobyliśmy z gruzów w tym miejscu. Miałem wtedy dobre stosunki z księżmi na Kanonii, którzy cały czas coś remontowali u siebie, a my dawaliśmy im po cichu cement i wapno. Kanonia to również powołanie do kapłaństwa jednego z członków brygady, który w czasie przerwy na posiłek spędzał czas w środku katedry. Starówka i barbakan to wystawa i sprzedaż wszelkiej sztuki, w tym obrazów. W brygadzie był taki młody chło pak z gór, co godzinami mógł przyglądać się pracy malarzy I szczęśliwy zbieg okoliczności, że profesor Rudzki, który mieszkał na Kanonii zwrócił na chłopaka uwagę i pomógł mu dostać się do akademii sztuk pięknych. Dlaczego piszę, że to najważniejsze wspomnienie dotyczy Henia? Wszystkie te wydarzenia, opisane szcze gółowo w książce "Trwałe ślady", są ważne. Uważam, że to z Heniem ma szczególne znaczenie.
środa, 24 sierpnia 2011
Palestyńczyk próbował się podpalic pod urzędem imigracyjnym w Oslo...
środa, 3 sierpnia 2011
NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI - NIE MA POKOJU!!!
środa, 20 lipca 2011
Nie każdy się boi koszernej prasy ...
wtorek, 5 lipca 2011
Truth about U.S. of America
Israel Slap US in the Face AGAIN! and Again
Israel Again and Again Slaps a Cowardly America
- 23. May, 2011 i-
And so continues the illegal occupations of America and Palestine…
by Mohamed Khodr
- No, America, you are not the land of the free, home of the brave.
- You are not the greatest nation on earth.
- You are not the superpower you proclaim.
- You are not the beacon of freedom, equality, and liberty to all.
- You are not the Promised Land.
- You are not the democracy of the First Amendment where there is Freedom of Speech, of the Press, of Religion, of freedom to petition and assemble.
- Your President is not the leader of the free world.
- You do not have a government of the people, by the people, and for the people.
Thus, what will history record of whom and what you are?
What you are in essence and action is a nation of ignorant cowards, SLAVES, to be exact, to the very nation you created and continue to pay for with your tax dollars, weapons, and the lives of your sons and daughters—Israel.
What you are is a nation of fools according to Israel, “detached from reality”; “delusional”, and full of “illusions”; in other words a nation of mental defects who are unaware of who’s the real boss of this nation and your supposedly elected government.
It’s Israel, Stupid.
But your arrogance and conceit of greatness, of a democracy, of a representative government, a nation where the people freely choose their President and Congressional Representatives, a nation of “American Exceptionalism”, blinds you to the reality that you neither control, own, nor create your own destiny.
Who does? It’s the little nation from afar—Israel.
No candidate or politician can ever hope to be elected without the obligatory visit to Yad Vashem (Holocaust Memorial in Israel) while being forced to wear the mind numbing Yarmulke, and the obligatory pandering and shameful visit and speech to the true altar of “your” government—AIPAC. They’ve been Washington’s real power and policy makers for decades.
As Early as 1957:
“I am aware how almost impossible it is in this country to carry out a foreign policy [in the Middle East] not approved by the Jews….. terrific control the Jews have over the news media and the barrage the Jews have built up on congressmen …. I am very much concerned over the fact that the Jewish influence here is completely dominating the scene and making it almost impossible to get congress to do anything they don’t approve of. The Israeli embassy is practically dictating to the congress through influential Jewish people in the country”
–Secretary of State John Foster Dulles in February, 1957 quoted on p.99 of “Fallen Pillars” by Donald Neff
You think you have freedom of speech? Then why are you and your government so cowardly intimidated and silent to even mention Israel, Jews, or Judaism, in political or personal debates or conversations? Your knees tremble when these issues come up and you lose your vocal cords while your heart rate and blood pressure rise and your visit to the restroom becomes imperative.
You think you have freedom of the press? You know, the press that’s owned, controlled, and run by Jews. Why is there not one single American Jew, Christian, Muslim or person of any faith on television criticizing Israel? Why? They will lose their jobs a la Helen Thomas, Rick Sanchez, Octavia Nasr, and many, many others, not to mention the many politicians who lost their jobs for daring to speak out against Israel. Try to submit an op-ed to the major papers critical of our government’s Israeli formulated foreign policy in the Middle East.
Do you wonder why Islam and Sharia Law, two unknown subjects to Americans, have become the hysteria du jour and who’s behind it? It’s to distract your short attention span away from the control, theft of money, weapons, spying, and wars you pay and die for Israel’s security.
Who do you think wants to push Muslims and Christians into a World War III?
Do you honestly think your government represents you? Once they arrive in Congress your representatives are immediately welcomed by an army of AIPAC minions to brainwash them and let them know not to ever cross Israel and always vote for anything AIPAC sends. Most of the Legislative Staff in Congress is Jewish. Do you ever wonder why our Congress cuts meals to our children while sending billions to Israel with overwhelming bipartisan support? Look up the Congressional votes on resolutions supportive of Israel. It’s a shocking embarrassment.
For Congressional Votes and Support of Israel visit: http://thomas.loc.gov/
Do you think you have freedom of religion? Who do you think is behind the push that you, yes you Christians, can’t celebrate Christmas, not even mentioning it by name instead having to use “holiday”? Who’s against school prayers, no displays of Nativity Scene, no courses on world religions, and no school prayers?
It’s not the Muslims.
Many Israeli TV Shows mock and use blasphemous remarks against Jesus and the Virgin Mary, yet not ONE Single Christian church, seminary, university, media outlet, organization, or person has ever gone on TV or wrote an Op-ed to a paper condemning our “closes ally” for this filth.
Imagine if this was on Iranian TV?
See the Videos and judge for yourself, then ask yourself, why are you so cowardly not to respond to this visual and literal neo crucifixion of Christ?
http://www.metatube.com/en/videos/57123/Israeli-TV-Makes-Fun-of-Jesus-Christ-Crucifixion-Subtitled/
From the Israeli Children TV show “Toffee VeHa-Gorillah” a Girl in Bikini makes fun with a monkey of how Jesus Christ, a Nazi, was Crucified and how all Christians are an Evil People.
http://www.youtube.com/watch?v=qtVpHUjwQSA&feature=related
Israeli TV Show Blaspheme Jesus and Virgin Mary
http://www.youtube.com/watch?v=-zUvFaW3WY0
Monkey Christ
http://www.noahide.com/yeshu.htm
Jews and Hasidic Gentiles—United to Save America (JAHG-USA)
“Jesus a false Prophet…with an evil agenda”.
However, slam views Jesus, peace be upon him, as the true Messiah, born through a miracle from the Virgin Mary, peace be upon her, and performed miracles during his life
How can Israeli Jews feel such supremacy and the freedom to blaspheme Jesus, the Virgin Mary, peace be upon them both, and all Non-Jews?
Here’s a Rabbinical explanation?
“Goyim were born only to serve us. Without that, they have no place in the world – only to serve the People of Israel,”
According to Rabbi Yosef, the lives of non-Jews in Israel are safeguarded by divinity, to prevent losses to Jews.
“In Israel, death has no dominion over them… With gentiles, it will be like any person – they need to die, but [God] will give them longevity. Why? Imagine that one’s donkey would die, they’d lose their money….This is his servant… That’s why he gets a long life, to work well for this Jew,”
“Why are gentiles needed? They will work, they will plow, they will reap. We will sit like an effendi and eat….That is why gentiles were created.”
–Jerusalem Post; “Yosef: Gentiles exist only to serve Jews”; October 25, 2010
Only Israel can slap America’s Presidents, Congress, and the American people over and over and over while they all keep turning the other cheek over and over.
What hold do these Zionists have on our government, our minds, souls, freedoms, and courage to speak and act that we in this alleged superpower are so intimidated, so afraid, so cowardly to even raise a whisper in public about the historical costs to our lives, wealth, worldwide credibility, and our very humanity, by a people we saved in Europe, a people whom we against all divine and human laws gifted a foreign land to them, a nation that wouldn’t exist without our recognition, support, and protection, a nation that commits genocide in our name and with our tax dollars?
Supporting Israel means supporting genocides against innocent civilians, ethnic cleansing, an expansionist military policy that’s based on stealing more land and expelling more people, destroying villages by the hundreds, demolishing tens of thousands of homes, imprisoning hundreds of thousands of people over decades without the rule of law, allowing torture as policy, shooting children in classrooms, stealing drinking and irrigating water for settler swimming pools, building illegal settlements on hilltops, allowing racist settlers free reign to kill, burn, beat, and terrorize families, destroying electrical and water plants, hospitals, schools, churches, mosques, ambulances, and littering lands with cluster bombs to kill and mutilate children.
It means never holding Israel accountable for violating hundreds of U.N. Resolutions due to our, yes you America, vetoes.
It means being subservient to a rogue, terrorist, racist, murderous state whom we have elevated and put on a pedestal for our idolatrous worship.
Here’s the nation we support:
“It is the duty of the [Israeli] leadership to explain to the public a number of truths. One truth is that there is no Zionism, no settlement, and no Jewish state without evacuating Arabs, and without expropriating lands and their fencing off.” – –Yesha’ayahu Ben-Porat, Yedi’ot Aharonot 07/14/1972
Such is our support of Israel against the hapless long suffering Palestinians who by the millions have lived for decades as refugees in squalor camps and impoverished lives because of Israel’s founding, a founding America created. They are homeless and stateless and America is too cowardly and fearful of Israel and organized Jewry to even cast a symbolic vote to support a Palestinian state for the stateless.
Israel has made fools of us, our government, our religions, our beliefs, and everything Americans have come to value about themselves and their country.
America, your new Manifest Destiny, is to serve Israel and only Israel, so help you God.
And so continues the illegal occupations of America and Palestine.
Mohamed Khodr is an American Muslim born in the Middle East. He is political activist who frequently writes on the plight of Palestinians living under the brutal occupation of Israel, U.S. Foreign Policy, Islam, and Arab politics.
source : http://mycatbirdseat.com/2011/05/israel-again-and-again-slaps-a-cowardly-america/




